Nadal jestem przeziębiona, nie wychodzę z domu. Skończyły nam się owoce więc wysłałam męża na ryneczek. Przygotowałam plecak i torby by uniknąć reklamówek i poprosiłam: Tylko owoce – nic w opakowaniach.

Już w progu usłyszałam ‚chyba kupiłem kiwi w koszyczku…’

Wiedziałam, że nie będzie łatwo, gdy tylko jedno z nas postanowiło podjęło się tego wyzwania. Jenak tylko tylko ten przegrywa, kto się poddaje, dopóki walczymy o lepsze jutro – wygrywamy!

Wstążeczkę zachowam – może przyda się przy pakowaniu prezentów. Plastikowy pojemnik trafi do recykling lecz laminowana metka i siateczka, która od razu skojarzyłam mi się z siecią na ryby trafi do kosza… Również naklejki z melonów i bananów niestety zaliczam do ostatecznych śmieci, razem z pustymi opakowaniami po lekach na przeziębienie…

Kiwi było pyszne, grudzień to najlepszy czas na kiwi.  Dowiedziałam się też, że skórka jest jadalna! Całe, bogate w witaminę C owocki, obok melona i szpinaku trafiły do mojego zielonego koktajlu.